Prze ostatnie dwa lata mieliśmy żywą choinkę, niestety przy ogrzewaniu podłogowym bardzo szybka gubiła igły i z każdym dniem wyglądała żałośniej.
Teraz króluje sztuczna, nie ma zapachu (ten sobie przyniosłam w formie żywych gałązek igliwia), ale dla mnie choinka czy żywa czy sztuczna zawsze tworzy ten niesamowity klimat :). No może bardziej skłaniam się do żywej ;).
Moja starsza córka stwierdziła, że choinka jest ważna, ale najważniejsze są prezenty. O czym ja matka myślałam, łudząc się, że cokolwiek może przyćmić to, co znajdzie się pod choinką :).




